Co tak naprawdę oznacza przebranżowienie (do IT)?

Kategorie Przebranżowienie

Przebranżowienie to ostatnio termin, który słyszymy coraz częściej i w różnych kontekstach. Większość z was, która będzie w jakimś momencie czytać ten tekst, zapewne studiuje lub skończyła studia. Tym czasem eksperci wskazują na fakt, iż że do 2030 r. 75 milionów do 375 milionów pracowników (3 do 14% globalnej siły roboczej) będzie musiało zmienić zawód. Brzmi to abstrakcyjnie, prawda? Polski rynek pracy nadal należy do tych bardzo tradycyjnych i nic dziwnego, że samo pojęcie zmiany zawodu napotyka spory opór.

Nie jest tajemnicą, że najpopularniejszą drogą przebranżawiania się jest właśnie pójście w kierunku związanym z szeroko pojętym IT. Chociaż temat budzi niesamowite zainteresowanie, narosło tu sporo legend i stereotypów. O nich później. Niech popularność bootcampów i innych tego typu kursów wytłumaczą liczby: zgodnie z raportem Komisji Europejskiej, do 2020 roku w UE będzie potrzebnych 825 tys. informatyków. Studia ukończy ledwie 400 tys. informatyków,. Jak ta statystyka przedstawia się w naszym kraju? Sedlak&Sedlak szacuje, że w Polsce nadal brakuje specjalistów IT (ponad 50,000 potencjalnych miejsc pracy.

Nie wiem, czy też tak kiedyś mieliście, ale ja po nieudanej z jakiegoś powodu rozmowie o pracę, zwłaszcza na początku mojej ścieżki zawodowej, myślałam sobie, słysząc, że na stanowisko asystenckie firma dostała 5000 zgłoszeń i że powinnam być dozgonnie wdzięczna za zaproszenie… Że tak nie powinno być! Zawsze podchodziłam do tematu pracy z szacunkiem, ale z perspektywy tych 6 lat mogę szczerze przyznać, że zazwyczaj nie było go z drugiej strony. Dziwne rozmowy, pytania o plany rodzinne, totalny brak przygotowania, brak jakiejkolwiek odpowiedzi czy przeszłam dalej, czy proces się zakończył… Czasami łapię się za głowę. Pamiętam, jak młoda ja (zdecydowanie nie należałam wtedy do osób praktykujących mindfulness, wręcz przeciwnie – byłam bardzo impulsywna ;)) powtarzałam sobie „jeszcze zobaczycie rekruterzy, jeszcze zobaczycie!„.

Dzięki IT faktycznie zobaczyli. Zaczął się rynek pracownika i coraz częściej słyszałam po drugiej stronie „ale pani Karolino, proszę przyjść i dać nam szansę, tu dużo się zmieniło!”. Dwie firmy, które ciągle pamiętałam po negatywnych rozmowach chciały mnie przekonać do przyjścia, pomimo mojego zdecydowanego „dziękuję, ale nie”. Do niedawna na rynku pracy zajmowałam stanowisko Marketing Managera i zauważyłam, że i w tej kreatywnej i szalonej branży potrzeba wielu, wielu pracowników. Ci robią się coraz bardziej wybredni, coraz częściej decydują się na zmiany pracy… oraz właśnie przebranżowienie. Czasami tylko migrują w określoną stronę – przez ostatnie kilka lat pojawiło się na przykład zapotrzebowanie na wszelakiej maści specjalistów ds. social media. Sama osiągnęłam w tej dziedzinie honorowy tytuł Ninja, co w zależności od kontekstu, było powodem do dumy, lub do uśmiechu.

Teoretycznie marketing to chłonna i nowoczesna branża. Czytacie tym czasem ten post na blogu IT-nerds, co oznacza, że zdecydowałam się na niełatwy proces zmiany branży. Musiałam dokonać swoistego aktu wiary, że zostawiając z boku 6 lat doświadczenia zawodowego, w wieku 30 lat odnajdę się w nowej branży. Ten blog jest dowodem na to, że się udało! A przynajmniej, że proces się rozpoczął. W kolejnych notkach dowiecie się, co skłoniło mnie do takiej decycji i jak wyglądał ten proces.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *